-Jak tu nic nie będzie, to idę pod most.-westchnęłam i otworzyłam następną stronę. Przejrzałam do końca wszystkie oferty, kiedy mój wzrok zatrzymał się na jednej. Kliknęłam i ukazały mi się informacje dotyczące mieszkania.
-Dwie osoby mieszkające. Licealistka i student, którego przez większość czasu nie ma. Do dyspozycji sypialnia i łazienka..-gadałam sama do siebie.
-Biorę.-ucieszyłam się i wzięłam do ręki telefon wybierając numer dziewczyny, z którą miałam mieszkać.
-Halo.-usłyszałam głos po drugiej stronie słuchawki.
-Ja dzwonię w sprawie mieszkania...-zaczęłam.
-Przyjedź za godzinę pod Oxford Street, numer domu 10. -rozłączyła się. Pobiegłam szybko do mojej łazienki, ubrałam się w to i to, zrobiłam delikatny makijaż a włosy spięłam w wysokiego kucyka. Wybiegłam z domu i odpaliłam mój samochód (klik ). Jechałam jakieś 20 minut. Zatrzymałam się pod wielkim domem, z numerem 10. Wyszłam z auta i ostrożnie zapukałam. Po chwili otworzyła mi jakaś czerwonowłosa dziewczyna.
-Cześć .-krzyknęłam. Uśmiechnęła się przyjaźnie i gestem ręki pozwoliła mi wejść do środka. Rozejrzałam się dokoła i szczerze stwierdzam, że ten kto urządzał to mieszkanie miał gust.
-Siadaj. Chcesz coś do picia ?-zaproponowała. Usiadłam na fotelu.
-Nie dzięki nie trzeba.
-Nie długo zejdzie jeszcze Louis. -wyjaśniła. Spojrzałam na nią z zakłopotaniem.
-Lou, to mój brat. Ten chłopak, który też tu mieszka.-wytłumaczyła. Pokiwałam głową ze zrozumieniem.
-A tak w ogóle, to Victoria jestem.-podała mi rękę.
-Emma.-uśmiechnęłam się. Ściskając jej dłoń. Usiadła obok mnie.
-Więc, chciałabyś...-nie dokończyła, bo po schodach zbiegł chłopak w czerwonych spodniach i białej koszulce. Spojrzał się na mnie ze zdziwieniem i poszedł do kuchni.
-Nie przejmuj się nim. Jest trochę irytujący i pewnie nie będzie zbyt miły, więc cię ostrzegam, żebyś nie zwracała na niego uwagi.-przełknęłam głośno ślinę, bo dobrze wiedziałam, że z tym zadaniem sobie nie poradzę. Zawsze miałam lekki problem z emocjami. Za bardzo przejmuję się słowami, które są do mnie skierowane i dobrze zdaję sobie z tego sprawię. Wiem też, że w każdej chwili mogę wybuchnąć i to już ode mnie nie będzie zależało, w jakim to będzie momencie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz